Zimowisko 2024 – DZIEŃ IV
Głuchołazy, wtorek 16 stycznia 2024 r.
Tego dnia oboźny obudził nas po 7:00. Pierwsze co zrobiliśmy to udaliśmy się na wyczerpującą rozgrzewkę. Następnie odbyło się smakowite śniadanie oraz krótki apel. Po powrocie do ośrodka Kapi poinformował nas, że odbędzie się gra integracyjna.
Drużynowi wybrali 6-osobowe patrole. Wraz z innymi harcerzami wyruszyliśmy w drogę. Wykonaliśmy 5 dosyć łatwych zadań. (Do gry dołączyły się harcerki z lokalnego środowiska ZHR Głuchołazy, przyp. red.). Na wielki finał gry wszyscy udaliśmy się na zaśnieżoną polanę w lesie. Musieliśmy mini-fort, w którym przetrzymywaliśmy zdobyte lagi i proporce od innych patroli gra była intensywna, ale ciekawa. Po zakończeniu ostatniej i najważniejszej rundy okazało się, że mój patrol miał najwięcej lag i proporców.
Wróciliśmy na teren ośrodka ,,Banderoza” i zjedliśmy całkiem niezły obiad. Kiedy wszyscy byli najedzeni, oboźny powiedział nam, że mamy półtorej godziny LB.
Wszyscy odpoczęliśmy po grze i dowiedzieliśmy się o kolejnej. Miała być to gra ekonomiczna. W mojej opinii rozgrywka była bardzo ciekawa.
Na koniec dnia okazało się, że jestem trochę chory, ale próbowałem nie przejmować się tym za bardzo.
mł. Artur K., „Żmije”
Relacja 2:
Dzień zaczął się niewinnie, co zupełnie nie odwzorowywało późniejszych pozytywnych zaskoczeń i wrażeń. Wstaliśmy wcześnie, o godzinie 7:30, gdyż musieliśmy w pełni wykorzystać.
Rano czekały nas apel drużyny, który chociaż zagadkowo, to zarysował nam plan dwóch gier na dzień. Po śniadaniu najedzeni i gotowi na nadchodzące wydarzenia wyruszyliśmy na pierwszą grę, którą okazała się trwająca około 2 godzin gra integracyjna, w której udział brały wszystkie drużyny harcerzy w naszym hufcu „Zawrat” (do gry dołączyły się harcerki z lokalnego środowiska ZHR Głuchołazy, przyp. red.). Sprawdzała ona nasze umiejętności poruszania się z mapą, gdyż opierała się głównie na współpracy. Przeciągnęła się jednak i po wielu godzinach biegania po majestatycznych głuchołaskich ulicach, zmordowani dotarliśmy na obiad.
Po nim jednak kadra zwróciła nam odpoczynek z nawiązką. Zostaliśmy bowiem hojnie obdarowani dwoma godzinami LB, które okazało się niezwykle regenerujące. Jednakże ze względu na długi czas trwania poobiedniej przerwy, plany co do drugiej gry nieco się zmieniły.
Nasza kochana kadra przygotowała nieco inną, od dobrze nam znanych, wersję gry ekonomicznej. Miała ona miejsce w ośrodku z uwagi na złe samopoczucie niektórych osób. Po grze, niestety widmo choroby ziściło się, ponieważ epidemia przerzedziła nieco nasze szeregi. Po sycącej i pysznej kolacji, udaliśmy się na kominek w choć niezbyt licznym, to jednak składzie drużyny. Gdy kilkadziesiąt minut później kładłem się spać, bolały mnie wszystkie mięśnie w ciele. Pomimo tego, iż dzień ten wyraźnie nas wyczerpał, pozostawił po sobie nowe doświadczenia, myśli, czy odczucia.
wyw. Jan Przewoźniak, patrol „Janki”