haz

Zimowisko 2026 – DZIEŃ VII

Zimowisko 2026 – DZIEŃ VII
Międzybrodzie Żywieckie, piątek 23 stycznia 2026 r.

Znowu obudził mnie gwizdek oboźnego. O 7:25 wyszedłem wraz z moim zastępem na zbiórkę poranną. Dostaliśmy 10 minut na przebranie się na rozgrzewkę. Następnie udaliśmy się na dwór, gdzie rozpoczęliśmy rozruch. Najpierw przebiegliśmy ok. 200 metrów, a potem mój podzastępowy – mł. Jakub S. przeprowadził ćwiczenia na rozciągnięcie i rozgrzanie.

Kiedy każdy był już gotowy na ponowne wyjście na dwór, to poszliśmy zjeść śniadanie. Tym razem wybrałem kanapki z jajkiem na twardo i wypiłem gorącą herbatę. Wraz z zakończeniem śniadania, razem z moim zastępem poszliśmy do pokojów i rozpoczęliśmy sprzątanie. Wyniki były naprawdę dobre! Tylko jeden błąd w 2 pokojach.

Od zakończenia sprawdzania porządków wróciliśmy do robienia sprawności, pisania relacji oraz przygotowywania scenki na kinderbal (festiwal). Po decyzji jury zajęliśmy 2 miejsce. Jestem z tego wyniku bardzo zadowolony. Wieczorem zjedliśmy kolację, odbył się kominek i rozpoczęła się watra, na której byłem do końca (4:00). Dzień był bardzo produktywny i jestem z niego zadowolony.

wyw. Artur K., „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2026 – DZIEŃ VII

Zimowisko 2026 – DZIEŃ VI

Zimowisko 2026 – DZIEŃ VI
Międzybrodzie Żywieckie, czwartek 22 stycznia 2026 r.

Dzień zaczął się jak zwykle od gwizdka na pobudkę, po którym przebraliśmy się w codzienne ubranie. Rozgrzewka może i była krótka, lecz wymagająca. Chwilę po niej poszliśmy na śniadanie, które jak co dzień było pyszne i obfite. Następnie odbyło się szybkie sprawdzanie porządków w pokojach, a chwilę później rozpoczął się apel.

Później wyszliśmy w teren na grę zastępu „Śmieszki”. Gra trwała do obiadu. Obiad bardzo smaczny – zupa i drugie danie. Około 14:40 zaczęło się LB (odpoczynek po obiedzie), które trwało przez najbliższą godzinę, podczas którego można było zadzwonić do rodziny.

Od razu po LB zaczęła się jakże wyjątkowa gra kadry, ponieważ zamiast działać w zastępach wszyscy działali indywidualnie. Gra miała dwa etapy: pierwszy polegał na chodzeniu po punktach rozsypanych po całym Międzybrodziu Żywieckim, za to druga faza działa się na małym półwyspie i polegała na zapamiętywaniu i przekazywaniu wręcz losowych liter kadrze i kupowaniu terenu z mapy.

Od razu po grze poszliśmy szybkim krokiem do ośrodka na kolację. Po kolacji odbyło się sprzątanie w pokojach i jak zwykle kończący dzień kominek.

mł. Piotr S., „Kraski”


Jak zawsze rano obudził mnie gwizdek drużynowego – Janka. Niestety przez kontuzję nogi nie mogłem biegać. Ale dołączyłem do drużyny, aby zrobić ćwiczenia na rozgrzewce. Na śniadanie standardowo był szwedzki stół. Ja wybrałem kanapki z twarogiem i dżemem. Dzisiaj podczas apelu robiłem zdjęcia, które niestety nie wyszły z powodu złego ustawienia aparatu.

Następnie odbyła się gra „Śmieszków”. Była dobrze zorganizowana oraz miała ciekawą fabułę. Mój zastęp nie mógł uczestniczyć w finale gry przez pewien błąd. Na obiad był dzisiaj pyszny schab z kluskami śląskimi oraz surówką. W trakcie przerwy poobiedniej pisałem relację i oczywiście odpoczywałem przed następną grą. Gra kadry była dość męcząca, ponieważ każdy chodził sam pomiędzy punktami i indywidualnie wykonywał zadania. Druga faza gry była częścią ekonomiczną, której celem było kupienie jak największej liczby powiatów. Na kolację zjadłem kanapki z wędliną, masłem i ogórkiem oraz wypiłem dużo ciepłej herbaty. Dzień zakończył się kominkiem, na którym była gawęda o historii króla Władysława Warneńczyka.

szer. Piotr Ż., „Jastrzębie”


Dziś, czyli w czwartek, 22 stycznia rozpoczął się kolejny ekscytujący dzień na zimowisku „Eskadry”. Około 7:20 była drastyczna pobudka. Następnie mieliśmy chwilę na przebranie się z piżam i przygotowanie się na rozgrzewkę. Dzisiejsza rozgrzewka była krótka, lecz wymagająca. Po rozgrzewce było pyszne i ciepłe śniadanie.

Najedzeni i wypoczęci udaliśmy się na pierwszą grę tego dnia, którą stworzył zastęp „Śmieszki”. Zmęczeni oraz zadowoleni poszliśmy na obiad. Jedliśmy kluski śląskie, kotlety, surówkę i zupę pomidorową. Po godzinie odpoczynku inaczej zwanym LB mieliśmy chwilę na przygotowanie, a potem rozpoczęła się kolejna gra, tym razem organizowana przez kadrę.

Gra miała dwie fazy, pierwsza polegała na odnalezieniu za pomocą mapy czterech punktów oraz ukończenie zadań, które się na nich znajdowały. Po zrobieniu każdego punktu instruktor zaznaczał na mapie punkt fazy drugiej. Faza druga była bardziej skomplikowana, było osiemnaście źródeł, z czego od pierwszego do szóstego dostawało się radioaktywność, z siódmego do dwunastego punkty, a od trzynastego do osiemnastego mutacje. Dzięki radioaktywności zdobywało się teren na mapie, którą każdy miał, dzięki punktom zdobywało się punkty na grę, a za mutacje mnożnik np. jedna mutacja to mnożnik razy jeden przecinek jeden. Było dziesięć faz, każda z nich trwała od czterech do pięciu minut. W każdym źródle była taka plansza jak w statkach, tylko trochę zmodyfikowana, w której fazie odbywały się współrzędne kratki np. A:5 i źródła od jeden do sześć. I tak przez dziesięć faz. Po grze w szybkim tempie udaliśmy się na kolację, która jak zawsze była obfita i oferowała dużo jedzenia. Dzień jak zawsze zakończyliśmy kominkiem.

mł. Bruno C., „Kraski”


Dzisiejszy dzień był super, ale zacznijmy od początku. Najpierw była rozgrzewka, później było śniadanie.

Po śniadaniu ja z Jankiem i prawie całą kadrą byliśmy punktowymi. Ja wybrałem plac zabaw, później szedłem z Jankiem i Piotrem. Piter poszedł na swój punkt, ja z Jankiem szedłem pięć minut i potem się rozdzieliliśmy. Myślałem, że nikt do mnie nie przyjdzie, ale jednak przyszły do mnie jako pierwsze „Sokoły”, zadałem im cztery pytania. Myślałem, że pójdą bez problemu na inne punkty, gdy znienacka naskoczyły na nich „Jastrzębie”. Walka była zaciekła. Bruno i Piotrek uciekli, Mikołaj został sam, dwóch harcerzy z „Jastrzębi” oderwało mu opaski, przybył na pomoc Bruno. Jastrzębie jakby nigdy nic poprosili mnie o zadanie. Gdy byłem w połowie, zauważyłem, że „Sokoły” i „Kraski” robią chwilowy sojusz. Chciałem na to nie zwracać uwagi, ale jak tylko chciałem zadać kolejne pytanie „Jastrzębiom”, widziałem w ich oczach strach przed potężną armią.

Po wykonaniu zadania Jastrzębie uciekały do tyłu, lecz potężna armia „Krasek” i „Sokołów” dogoniła „Jastrzębie”. Była potężna walka, każda drużyna straciła jedną opaskę. „Jastrzębie” się rozdzieliły, „Sokoły” wróciły po zadanie. Po dziesięciu minutach byliśmy na górce z prawie całą kadrą i Jankiem H. Janek musiał pójść do ośrodka, a moim i kadry celem było go chronić, zaś harcerze musieli nas pokonać. Niestety przegraliśmy.

Po grze był obiad i później gra kadry. Gra była niestandardowa, bo musieliśmy robić punkty sami, po punktach biegłem tyle, ile miałem sił w nogach. Byłem przedostatni, szczerze mówiąc nie rozumiałem zasad. Po kilku turach wreszcie wszystko zrozumiałem. Pod koniec gry mogliśmy zebrać lightsticki. Później było ognisko i pora do łóżek. Byłem tak zmęczony, że tylko jak poczułem łóżko, to poszedłem spać.

szer. Szymon B., „Śmieszki”


Obudziliśmy się przed godziną 8:00 ok. 7:40. Następnie wszyscy harcerze poszli na dwór na przyjemną rozgrzewkę, która pozwoliła się wszystkim przebudzić. Po rozgrzewce wszyscy wrócili na chwilę do pokojów, po to by się przebrać i przygotować do śniadania. Gdy wszyscy harcerze byli gotowi, ruszyliśmy na pyszne śniadanie.

Kiedy wszyscy się najedliśmy, mieliśmy chwilkę czasu dla siebie. Po krótkim odpoczynku odbyła się zbiórka, na której zostały nam objaśnione zasady pewnej interesującej gry wymyślonej przez zastęp „Śmieszki”. Polegała ona na tym, że zastępami biegaliśmy od punktu do punktu wykonując zadania. Na końcu gry odbywała się wielka bitwa pomiędzy zastępami i zmiennokształtnymi.

Prosto po grze wszyscy poszliśmy na bardzo smaczny obiad, na którym uzupełniliśmy spalone kalorie. Po obiedzie był czas wolny (LB), w którym należało odpoczywać. Po LB dowiedzieliśmy się o nowej grze terenowej. Owa gra została podzielona na dwie części. I część upodabniała się do innych gier terenowych, ponieważ polegała na chodzeniu do różnych punktów, przy których były zadania do wykonania. Różnica jednak polegała na tym, że pracowało się samemu. II część była inna. Nie była to powszechnie stosowana walka. Ta część polegała na szukaniu „źródeł” oraz podawaniu poszczególnych informacji z nich. Dzięki punktom można było kupować różne lokalizacje na mapie.

Kiedy gra dobiegła końca, od razu ruszyliśmy na upragnioną kolację, na której wszyscy się najedli. Po kolacji harcerze udali się do pokojów, aby przetrawić jedzenie. Na koniec dnia cała drużyna wybrała się na kominek, żeby pośpiewać piosenki. Można było również dowiedzieć się bardzo ciekawych informacji na temat Stanisława Skalskiego oraz króla Warneńczyka. Po kominku większość harcerzy poszła spać.

szer. Bartosz Cz., „Sokoły”

Strona wpisuZimowisko 2026 – DZIEŃ VI

Zimowisko 2026 – DZIEŃ V

Zimowisko 2026 – DZIEŃ V
Międzybrodzie Żywieckie, środa 21 stycznia 2026 r.

Obudziliśmy się około 7:20 po 8 godzinach snu. Nasz wspaniały drużynowy dodał nam otuchy na nadchodzący dzień. Następnie była obfita rozgrzewka, zakończona zaległymi pompkami. Później udaliśmy się na bardzo pożywne śniadanie. Po śniadaniu odbyły się standardowe porządki. Następnie odbyła się gra zastępu „Sokoły”. Zmęczeni udaliśmy się na smaczny obiad. Oboźny dał nam lekko ponad godzinę na LB, na którym: zaliczaliśmy sprawności, pisaliśmy relacje i odpoczywaliśmy. Później odbyła się według mnie druga najlepsza gra na zimowisku, mianowicie gra „Krasek”. Po grze poszliśmy na majestatyczną kolację. Na koniec dnia odbył się kominek. A po nim wszyscy smacznie poszli spać.

wyw. Ignacy P., „Sokoły”


Dzisiejszy dzień miał być normalny, czyli trening, śniadanie i rozgrzewka, czy tak było? Oczywiście, że nie. Janek Hoser źle się czuł, więc musiałem być sam. Kadra zaproponowała dwie opcje: będę z kimś, ale nie dostanę punktów lub będę sam, więc wybrałem drugą opcję. Kadra dała mi swoje numery telefonów i zaznaczyła mi ośrodek na mapie.

Zostało kilka minut, stresowałem się, że nie dam rady. Każdy wybiegł z ośrodka, każdy biegł na pierwszy punkt. Biegłem tak szybko, że nikt nie mógł mnie dogonić. Druh powiedział nawet, że mogę to wygrać. I miał rację. Skończyłem pierwszy punkt, pobiegłem później na drugi punkt, z drugiego chciałem na trzeci, ale złapał mnie druh Jan Artych. Jastrzębie już skończyły i pobiegły przez małą górę, ja natomiast, żeby się nie zgubić, poszedłem okrężną drogą. Zauważyłem harcerza, który chce mi coś powiedzieć i wtedy zrozumiałem, że goni mnie druh Mikołaj Kamiński. Złapał mnie, musiałem czekać trzy minuty, zanim mnie uwolnił. Po uwolnieniu biegłem tyle, ile sił miałem w nogach, gdy dotarłem na trójkę, były tam Jastrzębie, zrobiłem trzecie zadanie.

Biegłem na czwórkę, aż nagle złapał mnie znowu Jan Artych. Jastrzębie poleciały dalej, ja poleciałem łąką po trzech minutach drogą optymalną. Byłem jako pierwszy na czwórce, a później na górze była zaciekła bitwa, wygrały Jastrzębie.

Potem był obiad, obudziliśmy Janka Hosera, zjedliśmy, odpoczęliśmy. Janek Hoser czuł się lepiej, więc zagraliśmy w grę popołudniową. Było pięć punktów, ale Janek Hoser powiedział, że zrobimy trzy punkty, bo nie wyrobimy się z czasem. Później zagraliśmy w grę na zrywanie opasek. Druhowie udawali duchów, a za zerwaną opaskę były punkty.

Po grze zjedliśmy kolację, po kolacji czas na porządki i przebranie się w mundur, potem był kominek. Byłem tak padnięty, że myślałem, że już pójdę spać. Po kominku musieliśmy kłaść się spać i wtedy zdałem sobie sprawę, że jutro czeka nas nowa przygoda.

szer. Szymon B., „Śmieszki”


Po przebudzeniu od razu zorientowałem się, że źle się czuję, ale stwierdziłem, że jeszcze z tym zawalczę, więc bez słowa narzekań wyszedłem na rozgrzewkę. Po solidnym rozgrzaniu udaliśmy się na śniadanie, na które były klasyczne parówki i płatki z mlekiem. Wróciliśmy do ośrodka i miała się odbyć gra „Sokołów”, niestety ze względów zdrowotnych nie mogłem się na nią udać. Wykorzystałem ten czas na dobry sen. Po powrocie reszty drużyny z gry udaliśmy się na niewykwintny, ale dobry obiad.

Po posiłku rozpoczęła się gra „Krasek”, na którą stwierdziłem, że pójdę, ponieważ nie można dać innym zastępom takiej przewagi. Gra w ogóle była bardzo dobra, ale było trochę za mało czasu w stosunku do ilości punktów.

Po grze zjedliśmy pyszną kolację, na którą została zaserwowana pizza, kolejny dobry posiłek. Zjedliśmy i dostaliśmy czas na porządki w mundurach. To jeszcze nie koniec, bo po kolacji odbył się kominek, na którym niestety niezbyt mogłem śpiewać z powodu bolącego gardła. Mój dzień skończył się szybką radą ZZ.

wyw. Jan H., „Śmieszki”


Kolejnego dnia zimowiska zbudził mnie jak zawsze gwizdek oboźnego. Poza pokojami gorąco powitał nas Jędrzej. Wygłosił on kilka ważnych i zachęcających słów. Wyszliśmy na rozgrzewkę. Chwilę pobiegaliśmy, trochę poskakaliśmy i porozciągaliśmy się. Później jak zawsze śniadanie. Bardzo się najadłem, więc miałem dużo energii na gry.

Każda osoba z zastępu wróciła ze mną do pokoju i od razu rozpoczęliśmy sprzątanie. Wycieraliśmy kurze, składaliśmy ubrania i ścieliliśmy łóżka. Prawie wszystko było na tip-top. Ale oczywiście oko oboźnego musiało dostrzec jakieś niedoskonałości. Zadowoleni wróciliśmy do pokoi i rozpoczęliśmy przygotowania do gry zastępu „Sokoły” prowadzonego przez wyw. Ignacego P.. Wraz z pomocą mojego podzastępowego Jakuba S. poprowadziliśmy „Jastrzębie” do zwycięstwa w grze (był remis z „Kraskami”). Biegaliśmy, wspinaliśmy się, ale udało nam się. Po potężnej walce na górze w ramach finału pokonaliśmy wszystkich.

Gra się skończyła, więc poszliśmy na obiad. Dzisiaj dosyć niestandardowo – frytki ze skrzydełkami z kurczaka. Całkiem niezły obiad, nawet się najadłem. Udałem się z zastępem do pokoju. Zaczęliśmy zdobywanie sprawności. Resztę LB odpoczywaliśmy.

Po południu udaliśmy się na grę organizowaną przez „Kraski”. Podczas niej musieliśmy dotrzeć do 4 punktów, a zakończyła się klepą. Finalnie ją wygraliśmy.

Dzień zwieńczyliśmy kominkiem. Gawęda, którą opowiadał Jędrzej była długa, ale ciekawa i intrygująca. Kto jeszcze nie wiedział, to usłyszał co to TDP, jak na niego pojechać i po co. Po tym dniu na pewno każdy był zmęczony, ale szczęśliwy. Jak to się mówi, byliśmy „Przetyrani w dobrym tego słowa znaczeniu”.

wyw. Artur K., „Jastrzębie”


Obudziłem się z zakwasami po wczorajszej wędrówce, czując jak boli mnie każdy mięsień mojego ciała. Na śniadanie jak zwykle był szwedzki stół i płatki z mlekiem oraz bardzo słodka herbata. Przed porannym apelem czekało nas niestandardowe zajęcie – wybór osoby grającej na werblu. Dwóch obecnych kandydatów to Bartek i Artur. Podczas apelu nie wydarzyło się nic ciekawego. Pierwszą grą tego dnia była gra zastępu „Sokoły” o nazwie „Operacja walka z ogniem”. Polegała ona na zrobieniu trzech punktów, a następnie dotarciu na pole bitwy, gdzie musieliśmy pokonać zmiennokształtnych w tzw. bitwie na opaski. Mój zastęp „Jastrzębie” był na pierwszym miejscu ex-aequo z „Kraskami”. Według mnie była to najlepsza gra na całym zimowisku.

Daniami podanymi na obiad były skrzydełka w panierce oraz frytki. Frytki były dobre, lecz skrzydełka średnio mi smakowały. Następnym punktem programu była kolejna gra zastępu, tym razem zastępu „Krasek”. Grę o pseudonimie „Duchy” bez problemu wygraliśmy, niszcząc konkurencję. Na kolację tym razem podali pizzę z pieczarkami i szynką. Najedzeni poszliśmy odpocząć do pokojów i zaczęliśmy robić sprawności harcerskie na pełną skalę.

Kominek był naprawdę intrygujący, ponieważ Jędrzej opowiadał nam o TDP (Turniej Drużyn Puszczańskich). Okazało się, że spełniamy prawie wszystkie kryteria, aby w nim wziąć udział. Bardzo się cieszę, że mamy szansę dostać się tam, iż jest to wielki zaszczyt. Będąc wyczerpanym po ciężkim dniu, poszliśmy się umyć oraz spać, by mieć siły na następny dzień.

mł. Jakub S., „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2026 – DZIEŃ V

Zimowisko 2026 – DZIEŃ IV

Zimowisko 2026 – DZIEŃ IV
Międzybrodzie Żywieckie, wtorek 20 stycznia 2026 r.

Jak zawsze oboźny obudził nas gwizdkiem. Ja całkiem wyspany szybko wstałem i poszedłem na zbiórkę. Po kilkunastu minutach wyszliśmy na rozgrzewkę. Mimo bólu nogi dawałem sobie radę tak jak reszta. Wszystkie ćwiczenia pokazane przez oboźnego bez problemu zrobiłem wraz z innymi. Ok. godziny 8:00 całą drużyną jak zawsze udaliśmy się na śniadanie. Ja po raz kolejny wziąłem parówki z chlebem i masłem, a do popicia przesłodzoną herbatę. Najedzony wraz z zastępem wróciłem do pokoju.

Niestety przez złe samopoczucie ominął mnie bardzo ciekawy punkt dnia – wyprawa w góry. W czasie kiedy ja poszedłem spać, kilka osób z mojego zastępu wraz z przybocznym Mikołajem wyruszyli na pobliski szczyt „Kocierz” 884 m.n.p.m. Śnieg podobno sięgał tam aż do połowy piszczela! Wszyscy bez urazów wrócili do ośrodka i wszyscy poszliśmy na obiad.

Czekała na nas bardzo dobra zupa, a na drugie danie – pyszne spaghetti bolognese! Bardzo się najadłem i moim zdaniem był to jeden z lepszych obiadów. Wraz z zastępem wróciłem do pokoju i podczas LB słuchałem opowieści o ich wyprawie.

Po południu, a już nawet wieczorem, prawie całą drużyną udaliśmy się na śpiewanki z „Rudymi”. Piosenki były bardzo różnorodne – od smutnych i dołujących po wesołe i miłosne. Miło się śpiewa w takim gronie. Śpiewanki się skończyły i całą drużyną udaliśmy się na kolację. Oczywiście się najadłem i wróciłem z moim zastępem do pokoju.

Przebraliśmy się sprawnie w mundury i odbyło się kolejne sprawdzanie porządków. Zdobyliśmy dużo punktów więc byłem bardzo zadowolony. No i na sam koniec dnia odbył się drużynowy kominek. Gawędę tym razem poprowadził Piotrek – nasz przyboczny. Była ona bardzo intrygująca i ciekawa.

wyw. Artur K. „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2026 – DZIEŃ IV

Zimowisko 2026 – DZIEŃ III

Zimowisko 2026 – DZIEŃ III
Międzybrodzie Żywieckie, poniedziałek 19 stycznia 2026 r.

Obudził nas gwizdek oboźnego, a z racji że był to dzień powszedni czekała nas rozgrzewka w -9°C na zewnątrz. Po śniadaniu zwyczajowo odbyły się porządki, a później apel, na którym dowiedzieliśmy się, że czekają nas zwiady.

Jednym z zadań naszego zastępu „Jastrzębie” było przeprowadzenie sondy ulicznej na temat kwalifikacji polskiej reprezentacji w piłce nożnej do FIFA 2026 (mistrzostw świata). Po wykonaniu wszystkich zadań od kadry wyszło nam, że ponad połowa ankietowanych nie wierzy w Polską reprezentację.

Na obiad zjedliśmy zupę ogórkową, a na drugie danie jajka w sosie. Podczas LB szykowaliśmy grę zastępem, która miała się odbyć tuż po odpoczynku. Gra trwała od 16:50 do 18:40 i była naprawdę wyczerpująca zarówno dla punktowych jak i uczestników. Zjadłszy kolację poszliśmy szykować się na kominek, podczas którego zastępy przedstawiły swoje scenki ze zwiadów. Było śmiesznie. Później już tylko kąpiel i spać.

mł. Jakub S. „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2026 – DZIEŃ III

Zimowisko 2026 – DZIEŃ I

Zimowisko 2026 – DZIEŃ I
Międzybrodzie Żywieckie, sobota 17 stycznia 2026 r.

Warszawa Centralna, godzina 5:00. Wszyscy powoli zaczęliśmy się zbierać. Każdy z ciężkim plecakiem, ale z pozytywnym nastawieniem. Wsiedliśmy do pociągu już ok. 5:40. W przedziale siedziałem z całym moim zastępem.

Po ponad 4 godzinach dotarliśmy do Katowic, gdzie przesiedliśmy się do pociągu Kolei Śląskich. Minęło 1,5 h i znaleźliśmy się w Żywcu, gdzie oczekiwaliśmy na autobus. W międzyczasie zagraliśmy w mistrza musztry, rozpętaliśmy bitwę na śnieżki i obliczyliśmy sposobem harcerskim wysokość wieży kościelnej w Żywcu.

Nareszcie razem z „Rudymi Mrówami” i „Zakonem Obrony Żywiołów” wsiedliśmy do autobusu. Każdy przepychał każdego, a chaos był wszędzie. Cała podróż trwała ok. godziny. Potem kilkanaście minut spaceru i dotarliśmy do naszego ośrodka.

Czekając na podział pokojów, rozpoczęła się kolejna wielka bitwa na śnieżki: szeregowi i zastępowi przeciwko kadrze. Oczywiście kadra przegrała. Po wejściu do ośrodka zostały przydzielone pokoje między zastępami. Kiedy już wszystko było wiadome, to rozpoczęliśmy rozpakowywanie. Poszło całkiem sprawnie.

Potem oczywiście obiad, który był przepyszny! Zupa jarzynowa, a potem gulasz z kluskami. Jest to świetne połączenie. Obiad zjedzony, 45 minut LB minęło, więc wróciliśmy do sprzątania. 25 punktów (czyli max) dostaliśmy, więc całkiem dobry wynik. Wieczorem zjedliśmy kolację, przebraliśmy się w mundury i poszliśmy na apel.

Chwilę po nim zaczął się kominek. Kiedy każdy w pokoju odpoczywał, to nasz drużynowy zorganizował zbiórkę i poinformował nas, że weźmiemy udział w grze nocnej. Polegała ona na tym, żeby podejść niezauważonym na punkt X i dać sygnał racą o tym innym naukowcom. Dzień się na tym skończył. Wiem, że wielu osobom się podobało i zgadzam się z nimi. To był super dzień!

wyw. Artur K., „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2026 – DZIEŃ I

Zimowisko 2026

Zimowisko 2026
Międzybrodzie Żywieckie 17-24 stycznia 2026 r.

W pierwszym tygodniu ferii zimowych nowego roku (17-24 stycznia) odbyło się wspólne zimowisko 9 WDH „Eskadra”, 9 WGZ „Zakon Obrony Żywiołów” i 299 WDH-ek „Rude Mrówy”. Cały tydzień spędziliśmy w Beskidzie Małym, w miejscowości Międzybrodzie Żywieckie w ośrodku „Niagara”. Był to pierwszy wspólny wyjazd z naszą bratnią gromadą zuchową, z czego bardzo się cieszymy!

W trakcie tegorocznego zimowiska wcieliliśmy się w naukowców, którzy muszą zbadać i odnaleźć źródło promieniowania. Spędziliśmy czas w okolicy na wielu grach i wyjściach. Pomimo niewielkich resztek śniegu na ziemi, mróz nie odpuszczał, więc mieliśmy namiastkę zimy.

Podczas zimowiska zielony sznur otrzymał przyboczny ćw. Jan Artych! Dodatkowo brązowy sznur zastępowego zawisł na ramieniu wyw. Ignacego Popiela – zastępowego „Sokołów”. Punktacja była bardzo zacięta, a ostateczne wyniki wyglądają następująco:

  1. Jastrzębie – 217,5 pkt
  2. Kraski – 185,5 pkt
  3. Śmieszki – 181,5 pkt
  4. Sokoły – 149 pkt

Gratulacje dla zwycięzców! I gratulacje dla całej drużyny – podczas tegorocznego zimowiska zdobyliśmy aż 119 sprawności! Warto dodać też, że komendantem wyjazdu po raz kolejny był drużynowy phm. Jędrzej Rosłan. W zimowisku wzięło udział 18 harcerzy i 9 zuchów z kadrami.

Zdjęcia: https://photos.app.goo.gl/UV2nwj5pqh72Puoz6

phm. Jędrzej Rosłan HR

Strona wpisuZimowisko 2026

Zimowisko 2025

Zimowisko 2025
Bukowiec, 8 – 15 lutego 2025 r.

W dniach 8 – 15 lutego 2025 roku odbyło się zimowisko 9 Warszawskiej Drużyny Harcerzy „Eskadra” oraz 1001 Warszawskiej Drużyny Harcerek „Strumień” w schronisku „Skalnik” w przepięknej wsi Bukowiec w województwie dolnośląskim pod Karkonoszami. W wyjeździe wzięło udział 13 harcerzy.
Przez cały tydzień harcerze „Eskadry” i harcerki „Strumienia” brali udział w grach terenowych zastępów, grach kadry oraz w dwóch grach wspólnych. Nie zabrakło również kominków, śpiewów i gawęd w gronie drużyny. Jednym z ciekawszych momentów zimowiska była wyprawa na górę Skalnik, która wymagała od wszystkich wytrwałości. Mimo braku śniegu przez większość wyjazdu, mogliśmy w pełni cieszyć się urokami gór i doskonalić swoje umiejętności. A ku naszej wielkiej radości – dwa dni przed końcem spadło kilkanaście centymetrów białego puchu.
W trakcie zimowiska zastępy rywalizowały w różnych konkurencjach, a ostateczna punktacja wygląda następująco:

  1. miejsce – zastęp Jastrzębie 176pkt
  2. miejsce – zastęp Kraski 162 pkt
  3. miejsce – zastęp Śmieszki 140 pkt

Warto również wspomnieć, że wyjazd miał niestandardowy charakter – komendantem był drużynowy Jędrzej Rosłan, któremu 12 lutego został przyznany rozkazem komendanta MChH-y stopień podharcmistrza. Podczas zimowiska towarzyszyli nam także członkowie kadry 9 WGZ „Zakon Obrony Żywiołów” – Rożek i Tomek.

(wyw. Szymon Tracz)

Link do albumu ze zdjęciami: https://photos.app.goo.gl/UQ47Ghuz67qeSrr97

Strona wpisuZimowisko 2025

Zimowisko 2025 – informator

9 Warszawska Drużyna Harcerzy
im. gen. Stanisława Skalskiego „Eskadra”

Informator zimowiskowy 2025

Najważniejsze informacje:

  • Miejsce: Szkolne Schronisko Młodzieżowe „Skalnik”, ul. Szkolna 2, Bukowiec, 58-533 Mysłakowice
  • Termin: 8 – 15.02.2025 (sobota-sobota)
  • Wyjazd: 8 lutego godz. 4:39, dworzec Warszawa Centralna
  • Powrót: 15 lutego godz. 19:09, dworzec Warszawa Centralna
  • Kontakt:
    • Drużynowy i komendant: pwd. Jędrzej Rosłan HR, tel. 535 533 543, [email protected] 
  • Terminy oddawania karty uczestnika: na zbiórkach zastępów do 1 grudnia 2024

Można ją pobrać ⭢  Karta uczestnika 2025.pdf

Finanse:

  • Składka programowa: 1200 zł
    • I rata: do 1.12 – 500 zł
    • II rata: do 22.12 – 500 zł
    • III rata: do 19.01.2025 – 200 zł
  • Dane do przelewów:

Okręg Mazowiecki ZHR
ul. Ursynowska 36/38
02-605 Warszawa
Nr konta: 53 1020 1026 0000 1802 0554 8955
Tytuł: Składka programowa Imię Nazwisko(uczestnika) – Eskadra

Można zapłacić całość w dowolnym momencie.

  • Składka członkowska:
    • Każdy uczestnik zimowiska MUSI mieć opłacone składki członkowskie!
    • Co to są składki? Na co one idą? Na te pytania odpowie państwu telefonicznie drużynowy. Zapraszamy również na stronę drużyny, gdzie wszystko jest dokładnie wytłumaczone: 

Ważne informacje:

Jeśli ktoś z Państwa miałby problem z wysokością kwot i opłaceniem ich – proszę o kontakt indywidualny.

Proszę o niezabieranie przez harcerzy smartfonów (kontakt z dzieckiem będzie zapewniony przez telefon opiekuna), konsoli, tabletów, komputerów, powerbanków – nie ponosimy odpowiedzialności za zgubiony i zniszczony sprzęt.

O zabieranych na wyjazd lekach i sposobie przyjmowania prosimy poinformować drużynowego.

Każdy harcerz pakuje plecak samemu w taki sposób, by był w stanie go swobodnie nosić mając wolne ręce! Nic nie może zwisać przytroczone do plecaka!

Warto by każdy pakował się sam lub brał aktywny udział w pakowaniu.

Na liście znajdują się naprawdę wyłącznie potrzebne rzeczy – nie ma sensu dopakowywać więcej.

W razie niejasności proszę kontaktować się z drużynowym.

ZBIÓRKA WYJAZDOWA W MUNDURACH!
POD RĘKĄ TRZEBA MIEĆ GRANATOWĄ KOSZULKĘ!

Zachęcamy do bycia z nami na bieżąco na:

9wdh.zhr.pl
9 WDH „Eskadra” – Facebook
@9eskadra – Instagram

NIEZBĘDNE WYPOSAŻENIE

Ubranie:

  1. kompletny mundur: rogatywka (ZHRowa) z lilijką, bluza mundurowa, pagony, przyszyte plakietki, spodnie bojówki, pas (czarny, skórzany), lilijka, chusta (granatowo/bordowa) lub krajka – zastępowi wskażą co trzeba poprawić/ uzupełnić w umundurowaniu – na sobie podczas zbiórki wyjazdowej
  2. buty mundurowe/ zimowe
  3. buty sportowe (do chodzenia po kwaterze)
  4. klapki
  5. polar (ci co mają – “dziewiątkowy”)
  6. ciepły sweter/ bluza
  7. koszulka termiczna
  8. szalik
  9. czapka
  10. rękawiczki (grube oraz czarne cienkie – one są częścią munduru zimowego)
  11. kurtka zimowa (stonowane kolory)
  12. spodnie wodoodporne/zimowe (stonowane kolory)
  13. kalesony
  14. spodnie dresowe
  15. koszulki z krótkim rękawem – 5 sztuk (stonowane kolory) – 1 szt. pod ręką podczas zbiórki wyjazdowej
  16. skarpety grube (2 pary)
  17. bielizna osobista – 7 kompletów
  18. piżama

Przy pakowaniu lub kupnie ubrań (od t-shirtów przez polary, do spodni i butów) prosimy o wybieranie stonowanych kolorów.

Przybory osobiste:

  1. przybory do szycia: 3 igły, nici w kolorach ubrań, zapasowe guziki (również do munduru)
  2. przybory do mycia: ręcznik, mydło, szampon (w małej buteleczce), szczotka i pasta do zębów, grzebień

Pozostałe niezbędne wyposażenie osobiste:

  1. ważna legitymacja szkolna
  2. przybory do pisania: notatnik, długopis i ołówek
  3. kompas/ busola
  4. pudełko zapałek
  5. latarka (+ zapasowe baterie)
  6. plecak duży (torba sportowa, walizka) + mały plecak marszowy albo chlebak

Wyposażenie dodatkowe/ na wędrówki:

  1. stuptuty
  2. suszarka do butów
  3. termos
  4. kilka plastrów + Octenisept (lub apteczka na zastęp)
  5. karimata (jedna na zastęp)

Strona wpisuZimowisko 2025 – informator

Zimowisko 2024

Zimowisko 9 WDH i 16 WDH
Głuchołazy, 13-20 stycznia 2024 r.

Na tegoroczne zimowisko, które odbywało się w dniach 13-20 stycznia „Eskadra” pojechała do Głuchołaz – miasta leżącego w województwie opolskim. Działaliśmy w składzie 14 osób z kadrą włącznie. Wśród wielu aktywności podczas zimowiska zdecydowanie przeważały gry terenowe odbywające się najczęściej dwa razy dziennie. Zimowisko spędziliśmy w ośrodku „Banderoza”. W wyjeździe uczestniczył cały hufiec „Zawrat” a w jego składzie: 16WDH „Grunwald” i „Sulima”, 9WDH „Eskadra” oraz dwie gromady zuchów Szesnastki: Bractwo Zaginionego Oręża i Strażnicy Czasu. Na zimowisku miała miejsce także trwająca pół dnia wyprawa ZZ-u, której celem był liczący 890 m.n.p.m. szczyt gór Opawskich, Biskupia Kopa.
Warto wspomnieć, że mł. Jan Hoser zdobył prawo do noszenia krajki, a zimowisko wygrał zastęp „Gronostaje” wyprzedzając „Żmije” ledwie o parę punktów.

(wyw. Jan Przewoźniak)

Link do albumu „Eskadry”: https://photos.app.goo.gl/rvhKCqBbBdED8jqx8

Link do albumu „Grunwaldu”: https://photos.app.goo.gl/qUvpzPCQ74yDsDaZ9

Link do relacji: https://9wdh.zhr.pl/category/relacje/zimowisko-2024/

Strona wpisuZimowisko 2024

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VII

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VII
Głuchołazy, piątek 19 stycznia 2024 r.

Niestety dzisiaj nie obudził nas piękny głos oboźnego (Kacper zachorował, przyp. red.). Drużynowy odgwizdał pobudkę po 8:00, po której odbyła się rozgrzewka. Poszliśmy skonsumować przepyszne śniadanie, a po powrocie wraz z Jędrzejem w gronie zastępowych sprawdzaliśmy porządki.

Następnie przygotowaliśmy zajęcia na temat szyfrów dla przyszłych wywiadowców, oraz młodzików. Po jakże owocnym czasie udaliśmy się na codzienny apel. Następnie, głodni przeszliśmy zjeść smakowity obiad, który posilił nas na dalszą część dnia.

Po LB odbył się Kinderbal, na którym każdy zastęp przedstawił inspirującą scenkę (na temat „Kadra – youtube viral”). W trakcie festiwalu wraz z innymi zastępowymi udaliśmy się na grę zuchów, która polegała na podejściu hrabiego.

Po zakończeniu gry zjedliśmy przepyszną kolację. Na zakończenie dnia odśpiewaliśmy modlitwę oraz bratniaka i położyliśmy w łóżkach, by przespać ostatnią noc na zimowisku.

Według mnie dzień był bardzo udany i dowiedziałem się, jak wygląda gra zuchów.

wyw. Mikołaj Kamiński, „Żmije”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ VII

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VI

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VII
Głuchołazy, czwartek 18 stycznia 2024 r.

W przeciwieństwie do innych dni, nie zostaliśmy podniesieni na nogi przez oboźnego, lecz do pokoju przyszedł drużynowy. Jak już wiedzieliśmy z wczorajszej rady ZZ, czekała nas wyprawa w góry właśnie w gronie zastępowych.

Po zrobieniu kanapek, udaliśmy się do podnóża Biskupiej Kopy, na którą mieliśmy wejść. Podróż zajęła nam ok. 5 godzin, gdyż zacząwszy się wspinać chwilę przed 9, z powrotem byliśmy na 14 na obiad.

Sama góra mierzy 891 m.n.p.m. i choć nie należy do tych trudnych, to stanowiła lekkie wyzwanie. (Jest to szczyt gór Opawskich i w tamtym czasie był mocno oblodzony, przyp. red.).

Po pożywnym obiedzie odpoczęliśmy godzinę, po czym zastępowi dostali informację, iż za chwilę czeka nas bieg na krajki, połączony z próbnym biegiem na wywiadowcę. Niefortunnie rozpętała się wtedy śnieżyca, która znacznie i skutecznie utrudniła nam (punktowym) zarówno stanie na punktach, jak i mocno wyczerpało i zdezorientowało samych biegnących.

Kiedy po kolacji wróciliśmy do pokoi, należało zrobić ukochane porządki i przebrać się w mundury, by pół godziny później zacząć kominek. Sam dzień stanowił swego rodzaju odstępstwo od zimowiskowej codzienności i stanowił pewnego rodzaju odpoczynek.

wyw. Jan Przewoźniak, patrol „Janki”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ VI

Zimowisko 2024 – DZIEŃ V

Zimowisko 2024 – DZIEŃ V
Głuchołazy, 17 stycznia 2024 r.

Nasz dzień zaczął się bardzo przyjemnie, ponieważ dopiero o 8:30. Krótko po wstaniu udaliśmy się na szybką poranną rozgrzewkę, na której mogliśmy się rozciągnąć po wysiłkach z dnia poprzedniego. Następnie przeszliśmy na śniadanie, na którym ku naszej radości mogliśmy zjeść smakowite płatki z mlekiem oraz kanapki. Po tym smakowitym przystanku wróciliśmy do pokoi w oczekiwaniu na grę. Te jednak nie trwały długo, bo niecałe 15 minut, chociaż dla mnie to było jak wieczność.

Pierwsza grą okazała się być gra „Janków” z terenoznawstwa. Wiadomość ta była dla mnie dobra, ponieważ jest to jedna z rzeczy, które lubię. Gra składała się z 4 punktów. Pierwszy był z węzłów i poszedł nam bez większego problemu. Następnie udaliśmy się do informatora, który potrzebował pomocy z obliczeniem wysokości drzewa. Po tym zadaniu poszliśmy do kolejnego punktowego nad rzeką, którą musieliśmy następnie zmierzyć. Zadanie to nie sprawiło problemu zarówno mi jak i reszcie zastępu.

Potem udaliśmy się na ostatni punkt, którym było układanie ogniska. Tam ostatni z informatorów przekazał nam informacje na temat umiejscowienia finału gry. Finał okazał się być klepą, w której udało nam się zdominować resztę zastępów.

Po tej wyczerpującej rozrywce wróciliśmy na obiad, który zjedliśmy ze smakiem. Po nim czekała nas 1 godzina i 10 minut LB. Ja podobnie jak reszta chłopaków z zastępu spędziłem je na śnie.

Po tej cudownej drzemce była gra „Żmij” z samarytanki. Z entuzjazmem na twarzy wyszliśmy z ośrodka w poszukiwaniu punktu. Zarówno ja jak i reszta chłopaków nie mogliśmy znaleźć pierwszego punktu. Ale po długich poszukiwaniach udało nam się znaleźć punktowego, który wypytał nas o historię Szesnastki i Eskadry. Następnie udaliśmy się do pilota, który miał chorobą Alzheimera, któremu musieliśmy przypomnieć historię naszego patrona, czyli Stanisława Skalskiego. Po tej wyczerpującej lekcji historii poszliśmy na ulicę obok pomóc pewnemu elektrykowi, który poraził się i doznał udaru mózgu. Dzięki temu, że od zawsze lubiłem samarytankę, ten punkt nie stanowił dla mnie większych problemów.

Następnie, po długiej i męczącej wędrówce udaliśmy się do Kacpra, koło którego wybuchła bomba. Po pomocy spalonemu mieliśmy pomóc zamarzającemu Mikołajowi, z którym wróciliśmy do ośrodka, aby go podejść. Niestety z uwagi na czas, nie było to możliwe, co było dla mnie smutną wiadomością, gdyż uwielbiam podchodzić.

Po tym poszliśmy na pyszną kolację, kominek i pod ciepłą kołdrę.

wyw. Konstanty Chmielewski, „Gronostaje”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ V

Zimowisko 2024 – DZIEŃ IV

Zimowisko 2024 – DZIEŃ IV
Głuchołazy, wtorek 16 stycznia 2024 r.

Tego dnia oboźny obudził nas po 7:00. Pierwsze co zrobiliśmy to udaliśmy się na wyczerpującą rozgrzewkę. Następnie odbyło się smakowite śniadanie oraz krótki apel. Po powrocie do ośrodka Kapi poinformował nas, że odbędzie się gra integracyjna.

Drużynowi wybrali 6-osobowe patrole. Wraz z innymi harcerzami wyruszyliśmy w drogę. Wykonaliśmy 5 dosyć łatwych zadań. (Do gry dołączyły się harcerki z lokalnego środowiska ZHR Głuchołazy, przyp. red.). Na wielki finał gry wszyscy udaliśmy się na zaśnieżoną polanę w lesie. Musieliśmy mini-fort, w którym przetrzymywaliśmy zdobyte lagi i proporce od innych patroli gra była intensywna, ale ciekawa. Po zakończeniu ostatniej i najważniejszej rundy okazało się, że mój patrol miał najwięcej lag i proporców.

Wróciliśmy na teren ośrodka ,,Banderoza” i zjedliśmy całkiem niezły obiad. Kiedy wszyscy byli najedzeni, oboźny powiedział nam, że mamy półtorej godziny LB.

Wszyscy odpoczęliśmy po grze i dowiedzieliśmy się o kolejnej. Miała być to gra ekonomiczna. W mojej opinii rozgrywka była bardzo ciekawa.

Na koniec dnia okazało się, że jestem trochę chory, ale próbowałem nie przejmować się tym za bardzo.

mł. Artur K., „Żmije”


Relacja 2:

Dzień zaczął się niewinnie, co zupełnie nie odwzorowywało późniejszych pozytywnych zaskoczeń i wrażeń. Wstaliśmy wcześnie, o godzinie 7:30, gdyż musieliśmy w pełni wykorzystać.

Rano czekały nas apel drużyny, który chociaż zagadkowo, to zarysował nam plan dwóch gier na dzień. Po śniadaniu najedzeni i gotowi na nadchodzące wydarzenia wyruszyliśmy na pierwszą grę, którą okazała się trwająca około 2 godzin gra integracyjna, w której udział brały wszystkie drużyny harcerzy w naszym hufcu „Zawrat” (do gry dołączyły się harcerki z lokalnego środowiska ZHR Głuchołazy, przyp. red.). Sprawdzała ona nasze umiejętności poruszania się z mapą, gdyż opierała się głównie na współpracy. Przeciągnęła się jednak i po wielu godzinach biegania po majestatycznych głuchołaskich ulicach, zmordowani dotarliśmy na obiad.

Po nim jednak kadra zwróciła nam odpoczynek z nawiązką. Zostaliśmy bowiem hojnie obdarowani dwoma godzinami LB, które okazało się niezwykle regenerujące. Jednakże ze względu na długi czas trwania poobiedniej przerwy, plany co do drugiej gry nieco się zmieniły.

Nasza kochana kadra przygotowała nieco inną, od dobrze nam znanych, wersję gry ekonomicznej. Miała ona miejsce w ośrodku z uwagi na złe samopoczucie niektórych osób. Po grze, niestety widmo choroby ziściło się, ponieważ epidemia przerzedziła nieco nasze szeregi. Po sycącej i pysznej kolacji, udaliśmy się na kominek w choć niezbyt licznym, to jednak składzie drużyny. Gdy kilkadziesiąt minut później kładłem się spać, bolały mnie wszystkie mięśnie w ciele. Pomimo tego, iż dzień ten wyraźnie nas wyczerpał, pozostawił po sobie nowe doświadczenia, myśli, czy odczucia.

wyw. Jan Przewoźniak, patrol „Janki”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ IV