Relacje

Zimowisko 2025 – DZIEŃ V

Zimowisko 2025 – DZIEŃ V
Bukowiec, środa 12 lutego 2025 r.

Obudziłem się wraz z gwizdkiem ok. 8 rano. Byłem bardzo zdziwiony, że Piotrek nie odgwizdał rozgrzewki.

Udałem się wraz z resztą naszej cudownej drużyny na śniadanie, które jak zawsze było sycące. Jędrzej polecił nam zrobienie kanapki na później, ale nikt nie wiedział czemu. Nareszcie po śniadaniu razem z moim zastępem wyszliśmy na zbiórkę. Dowiedzieliśmy się o tym, że idziemy w góry! Naszym celem był „Skalnik”, czyli szczyt, który ma ponad 900 m. n.p.m.

Razem z moim zastępem – Jastrzębiami (oprócz jednej osoby, która się rozchorowała 🙁 ) porządnie przygotowaliśmy się na wyprawę. Po 20 minutach wyruszyliśmy. Najpierw szliśmy ulicą powolutku do góry. Razem z Szymonem z Krasek i Ignacym z mojego zastępu zainicjowaliśmy śpiewanie piosenek. Kiedy gardło mnie rozbolało, przestałem śpiewać. Po dłuższym czasie w końcu ujrzałem śnieg! Razem z resztą drużyny znaleźliśmy zamarznięty strumyk i rozpoczęliśmy łamanie lodu. Bardzo dobrze się wtedy bawiłem.

Minęło jeszcze trochę czasu i zauważyłem duże skały. Okazało się, że to „Mała Ostra”! Wszedłem na kamień i mimo mgły i śniegu widoki były piękne. Kilkanaście minut później idąc zauważyłem znak. Nie był to zwykły znak. Było tam napisane „Skalnik, 945 m. n.p.m.”. Myślałem sobie „Nareszcie…”. Usiadłem wraz z moim zastępem i zabraliśmy się za jedzenie drugiego śniadania oraz picie herbaty. Kilka minut minęło i już prawie wszystkim było zimno, więc zaczęliśmy schodzić. Po dłuższym czasie byliśmy już przy ośrodku.

Przebrałem się i poszedłem z całą drużyną na obiad. Był całkiem dobry. Oboźny powiedział, że mamy aż godzinę i 25 minut LB. Potem razem z moim zastępem sprzątaliśmy pokój, a następnie udaliśmy się na śpiewanki. Bardzo dobrze się śpiewało mimo problemów z gardłem.

Następnie przygotowaliśmy się do kolacji, a potem była moim zdaniem jedna z najlepszych części dnia – kominek. Niestety nie dałem rady głośno śpiewać, ale motywowałem resztę Jastrzębi i jestem z nich dumny. To był bardzo wymagający i męczący dzień, ale naprawdę mi się podobało.

mł. Artur K., „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2025 – DZIEŃ V

Zimowisko 2025 – DZIEŃ II

Zimowisko 2025 – DZIEŃ II
Bukowiec, niedziela 9 lutego 2025 r.

O 8:11 obudził nas gwizdek Piotrka. Mieliśmy pięć minut na wstanie na zbiórkę poranną. Dla niektórych niedziela na zimowisku jest zbawieniem, bo nie ma rozruchu. Jędrzej cieplutko przywitał nas po pierwszej nocy. Następnie poszliśmy na śniadanie. Były płatki z mlekiem, co wywołało kłótnię: „Co pierwsze – mleko czy płatki?”. Po śniadaniu były sprawdzane porządki. Ich wynik wywołał spore zdziwienie.

Potem udaliśmy się na apel otwierający zimowisko. Po apelu zrobiliśmy wspólne zdjęcie. Następnie każda z drużyn miała osobny apel. O dwunastej poszliśmy na mszę świętą. Chwilę po trzynastej byliśmy już w ośrodku.

Z zaskoczenia, kadra zrobiła nam serię alarmów. Najpierw cywilny, a potem mundurowy. Po alarmach udaliśmy się na obiad. Była zupa jarzynowa, a na drugie danie spaghetti.

Po godzinnym LB rozpoczęła się gra kadry, na której musieliśmy przekonać klany, aby przyłączyły się do nas. Na koniec gry było podchodzenie wieży, gdzie trzeba było znaleźć mapę.

Na koniec dnia był kominek, na którym Jędrzej opowiadał historię o austriackim hrabim.

Ogólnie dzień był bardzo udany, najbardziej podobało mi się podchodzenie.

wyw. Ignacy Popiel, „Jastrzębie”

Strona wpisuZimowisko 2025 – DZIEŃ II

ZIMOWISKO 2025 – DZIEŃ I

Zimowisko 2025 – DZIEŃ I
Bukowiec, sobota 8 lutego 2025 r.

O godzinie 4:49 spotkaliśmy się w Głównej Hali Dworca Centralnego. Udało nam się chwilę pogadać i po kilku minutach ustawiliśmy się w szeregu. Następnie udaliśmy się na peron 4 gdzie po kilku minutach zjawił się pociąg. Naszym celem podróży była Jelenia Góra.

Minęło już kilka godzin podróży. Mimo krótkiego snu wiele osób nie robiło sobie drzemki. Zamiast tego rozmawialiśmy, graliśmy w gry słowne i chodziliśmy po pociągu. Dobry humor cały czas nam dopisywał.

Po dotarciu na miejsce zimowiska udaliśmy się do pokoi. Mieliśmy czas na rozpakowanie, a następnie udaliśmy się na obiad. Kiedy wróciliśmy do pokoi, każdy mógł dokończyć rozpakowywanie oraz odpocząć po podróży.

Zaczęło się ściemniać. W planach było ognisko lecz ze względu na pogodę musieliśmy zamienić ognisko na kominek. Na kominku każdy zastęp przygotował scenkę, dzięki której zastępy z innej drużyny mogły zgadnąć ich nazwę. Następnie każdy zastęp wybierał piosenkę. Po komiku wszyscy poszliśmy umyć się i położyliśmy się do naszych łóżek.

Jestem bardzo zadowolony z tego dnia. Mimo długiej podróży cieszę się ze wszystkiego co zrobiliśmy.

mł. Artur K., „Jastrzębie”

Strona wpisuZIMOWISKO 2025 – DZIEŃ I

Wigilia i święto Dziewiątki

Wigilia i święto Dziewiątki
Kościół pw. Opatrzności Bożej, Ochota-Rakowiec, 20.12.2024 r.

Wigilia drużyny harcerskiej 9 WDH im. gen. Stanisława Skalskiego „Eskadra” była niezapomnianym wydarzeniem, pełnym radości, rywalizacji i wspólnego świętowania. Oto relacja z tego wyjątkowego dnia!

Gra przedwigilijna

Zanim przeszliśmy do głównych obchodów, uczestniczyliśmy w grze, która wprowadziła nas w świąteczny nastrój. Harcerze zostali podzieleni na kilka zespołów. Następnie każda grupa miała za zadanie stać w wyznaczonym polu i co jakiś czas otrzymywała prezenty. Na koniec patrol, który doprowadził Świętego Mikołaja na górę, otrzymał dodatkowe kilkanaście prezentów! W grze brały również udział zuchy!

Apel

Po emocjonującej grze udaliśmy się do kościoła pw. Opatrzności Bożej na ul. Dickensa, gdzie odbył się apel, na którym miało miejsce wiele ważnych wydarzeń:

  1. Krajki:
    Otrzymali je wszyscy biorący udział w biegu. Kuba S. zdobył MAKSYMALNĄ ilość punktów, co zapewniło mu pierwsze miejsce! Warto wspomnieć, że krajki dostali także Michał „Rożek” Rogowski i Tomek Zalewski, członkowie kadry nowopowstałej gromady zuchowej.
  2. Zmiana przybocznych:
    Antek i Kapi zakończyli pełnienie funkcji przybocznych. Ich miejsce zajęli Szymon i Piotrek, którzy otrzymali zielone sznury!
  3. Nowi zastępowi: 
    Zastępy „Kraski” i „Jastrzębie” zakończyły okres próbny z wynikiem pozytywnym. Szymon i Artur otrzymali brązowe sznury zastępowych!

Wieczerza

Po apelu nadszedł czas na dzielenie się opłatkiem. Wigilię odwiedził również ks. proboszcz Przemysław Ćwiek, który przeczytał Ewangelię i powiedział krótkie słowo do zgromadzonych harcerzy i rodziców. Później delektowaliśmy się pysznymi ciastami, które przygotowali przede wszystkim harcerze. Atmosfera była pełna serdecznych rozmów.

Kiedy skończyliśmy jedzenie, mogliśmy podziwiać reklamy ciast, które przygotowały zastępy. Były one nie tylko smakowite, ale i bardzo kreatywne!

Na koniec wszyscy w kręgu odśpiewaliśmy „Bratniaka”, co pięknie podsumowało naszą wspólną wigilię.

Wigilia drużyny harcerskiej „Eskadra” była pełna radości, przyjaźni i harcerskiego ducha. To wydarzenie na pewno na długo pozostanie w pamięci wszystkich uczestników!

W wydarzeniu brało udział ok. 20 harcerzy, 7 wędrowników, 6 zuchów i 25 rodziców i przyjaciół – łącznie ok. 60 osób!

(mł. Artur K.)

zdjęcia: https://photos.app.goo.gl/zu1ttJY6sy2h4RFa7

Strona wpisuWigilia i święto Dziewiątki

Wyprawa ZZ-tu w góry

Wyprawa ZZ-tu w góry
Beskid Sądecki, Pieniny, 8-11.11.2024

8 listopada godzinie 23:20, w atmosferze pełnej ekscytacji, spotkaliśmy się na dworcu Warszawa Centralna, aby rozpocząć naszą wyprawę w góry. Podróż rozpoczęła się od nocnego przejazdu, który trwał do godziny 7:20 następnego dnia. Z radością wysiedliśmy na przystanku Nowy Sącz, gdzie postanowiliśmy zrobić zakupy na najbliższe 3 doby. Po zaopatrzeniu się w niezbędne produkty, wsiedliśmy do autobusu, który zawiózł nas do malowniczej wsi Zabrzeż. Z Zabrzeża ruszyliśmy pieszo w kierunku wsi Zarzecze, a stamtąd rozpoczęliśmy wspinaczkę na szlak.

Droga stawiała nam pełno wyzwań, ale z każdym krokiem coraz bardziej podziwialiśmy piękno otaczającej nas przyrody. Dotarliśmy do schroniska „Przehyba” o godzinie 18:30, gdzie czekała na nas zasłużona przerwa na obiado-kolację. Po posiłku, zmęczeni, ale szczęśliwi, udaliśmy się na spoczynek, aby nabrać sił na kolejny dzień.

10 listopada o godzinie 8:00, wyruszyliśmy w dalszą podróż z nieznacznie lżejszymi plecakami, mając za cel wieś Jaworki. Po drodze, na szlaku, mieliśmy okazję wspiąć się na taras widokowy umieszczony na skale, z którego rozciągał się przepiękny widok na okoliczne góry i doliny. Wspinaczka była wymagająca, ale widok wynagrodził wszelkie trudy. Po długiej wędrówce dotarliśmy do wsi Jaworki około godziny 19:00, zmęczeni, ale zadowoleni z dnia pełnego wrażeń. Gdzie zjedliśmy kolacje , po której szybko udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, aby zregenerować siły na kolejny dzień.

10 listopada (jak i poprzedniego dnia) przeszliśmy 21 km, kontynuując naszą podróż przez malownicze szlaki, aż do momentu, gdy zbliżyliśmy się do naszego finalnego celu. Mimo zmęczenia, radość z pokonywania kolejnych kilometrów była ogromna. Wieczorem odpoczywaliśmy, ciesząc się wspólnym czasem.

11 listopada – ostatni dzień naszej wyprawy zaczął się wcześnie rano, a przed nami pozostał tylko krótki odcinek. Przeszliśmy ostatnie 10 km, by dotrzeć na Wysoki Wierch, gdzie w ramach uczczenia święta Niepodległości, zaśpiewaliśmy wspólnie Hymn narodowy. Chwile te były pełne refleksji, dumy i wzruszenia, będąc doskonałą okazją, by poczuć się częścią większej wspólnoty i historii. W tym dniu zakończyliśmy naszą górską przygodę, pełni niezapomnianych wspomnień, doświadczeń i wzbogaceni o nowe umiejętności. Każdy z nas wrócił z wyprawy z poczuciem satysfakcji i wdzięczności za wspólnie spędzony czas, a także za siłę, którą zyskaliśmy dzięki pokonaniu trudności.

Z wyprawy wróciliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi, pełni nowych wspomnień i gotowi na kolejne wyzwania. Podsumowując: podczas czterodniowego wyjazdu zastępowych i kadry, pokonaliśmy w sumie 58 km. Wspólne wędrówki po górskich szlakach pozwoliły nam nie tylko na poznanie się bliżej, ale także na docenienie piękna polskiej przyrody i narodowego dziedzictwa.

(wyw. Szymon Tracz)

Zapis trasy: https://pl.mapy.cz/s/kegenatele

Zdjęcia: https://photos.app.goo.gl/si8Ng4566S8cUevU8

Strona wpisuWyprawa ZZ-tu w góry

Gra drużyny

Gra drużyny
forty Korotyńskiego, 5 października 2024 r.

Piątego października mieliśmy okazję w składzie całej drużyny (22 osób) udać się na Forty Korotyńskiego, na których odbyła się gra drużyny. Polegała ona na rozwiązywaniu przeszkód na punktach. Tego dnia wcieliliśmy się w Powstańców ukrywających się w ruinach Warszawy po kapitulacji Powstania Warszawskiego. Pomiędzy przeszkodami byliśmy narażeni na złapanie przez wroga – Niemca. Na każdym punkcie dostawaliśmy część mapy – po złożeniu w całość ukazała nam miejsce konwoju niemieckiego, który mieliśmy za zadanie rozbić, by zdobyć rozkaz.

W ostatecznym starciu rozkaz zdobył jeden z harcerzy zastępu Jastrzębie. Grę zakończył i podsumował apel, podczas którego rozkaz ten został przeczytany. Pierwsze miejsce zdobył zastęp Jastrzębie, drugie zastęp Śmieszki oraz trzecie Kraski. Ponadto, na apelu piątka starszych zastępowych (CS, Mikołaj, Janek A. , Janek P. i Kostek) zostali skierowani do 16 WDW „Oldboys”. Zostały również otwarte okresy próbne nowych zastępów. Wyżej opisana przygoda trwała około trzech godzin, był to świetnie spędzony czas.

(wyw. Szymon Tracz)

Album ze zdjęciami: https://photos.app.goo.gl/cbshPfpapkjcyVsz6

Strona wpisuGra drużyny

Spływ ZZ z 299 WDH-ek „Rude Mrówy”

Spływ kajakowy ZZ-tów 9 WDH-y „Eskadra” i 299 WDH-ek „Rude Mrówy”
Tomaszów Mazowiecki – Pilica – Nowe Miasto nad Pilicą, 30 maja – 2 czerwca 2024 r.

30 maja zaczął się kilkudniowy spływ naszego ZZ-tu razem z ZZ-tem 299 WDH-ek „Rude Mrówy”

W czwartek 30 maja wyjechaliśmy z dworca zachodniego ok. 8:00. Tuż po przyjeździe udaliśmy się na procesje Bożego Ciała. Tuż po procesji zaczeło padać, więc cudem ominęliśmy deszcz. Gdy burza się skończyła, poszliśmy na miejsce biwakowe, gdzie zrobiliśmy obiad i zakończyliśmy dzień. Już z samego rana spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie, po którym poszliśmy na zakupy. Finalnie wypłynęliśmy dopiero około 12:30, ponieważ w Biedronce nie chciano nam wydać faktury. Nieśpiesznym tempem popłynęliśmy do następnego miejsca noclegowego.

W sobotę wstaliśmy wcześnie z obawy przed deszczem i po uprzątnięciu wszystkich rzeczy wyruszyliśmy około 9. Dopłynęliśmy o 13.30 i rozbiliśmy namioty. Można by rzec, że mieliśmy bardzo duże szczęście, ponieważ pomimo zapowiadanych burz i deszczy w sobotę nie spadła na nas ani jedna kropla. Po rozbiciu namiotów oraz zjedzeniu obiadu i wykąpaniu się przyszedł czas na piłkarskie emocje, a mianowicie finał Ligi Mistrzów.

Następnego dnia dopłynęliśmy do naszego celu: Nowego Miasta nad Pilicą, gdzie udaliśmy się do kościoła, a następnie na przepyszną pizzę i później na autobus.

Cały wyjazd zakończyliśmy w miejscu rozpoczęcia pożegnalnym kręgiem. Podsumowując: przepłynęliśmy 50 km w 3 dni dobrze się przy tym bawiąc.

(wyw. Jan Artych, wyw. Mikołaj Kamiński)

cały album ze zdjęciami: https://photos.app.goo.gl/6NAU154Eoa1c6nxG6

Strona wpisuSpływ ZZ z 299 WDH-ek „Rude Mrówy”

ZZ na uroczystościach w 80. rocznicę bitwy o Monte Cassino

Wyprawa ZZ na uroczystości w 80. rocznicę bitwy o Monte Cassino
Warszawa – Wiedeń – Bolonia – Monte Cassino – Asyż – Loreto, 14-22 maja 2024 r.

W dniach 14-22 maja ZZ w (prawie) pełnym składzie wyjechał na obchody 80. rocznicy bitwy o Monte Cassino w Włoszech.

W skład naszego silnego patrolu wchodzili zastępowi z drużynowym i wędrownikami na praktykach Marcinem (z Warszawska Drużyna Wędrowników „Oldboys”) oraz Adamem (z 58 Warszawska Drużyna Wędrowników”Syrena”). Cała reprezentacja Mazowsza liczyła 43 osoby w tym część z Harcerstwa Polskiego na Ukrainie.

W drodze do Monte Cassino udało nam się zatrzymać w Wiedniu, w którym spędziliśmy 9 godzin na zwiedzaniu różnych pięknych miejsc. Następnym przystankiem był polski cmentarz wojskowy w Bolonii, gdzie zapaliliśmy znicze.

Pierwszego dnia po dojechaniu na Monte Cassino dowiedzieliśmy się na czym będzie polegała nasza służba w dniu uroczystości, obejrzeliśmy klasztor Benedyktynów oraz weszliśmy na Wzgórze 593, o które w 1944 roku toczyły się walki.

Następnego dnia wstaliśmy o piątej rano, aby udać się na miejsce uroczystości i przygotować odpowiednio miejsce i rozpoczynać powoli służbę. Wszyscy poza Jędrzejem wybrali sekcję porządkowo-wodną, a Jędrzej – medialną. Po uroczystościach posprzątaliśmy cały teren i wróciliśmy do bazy o godzinie 23:00, po 17 godzinach służby.

Kolejnego dnia wstaliśmy o 8:30, a po obudzeniu się, pojechaliśmy nad morze Tyrreńskie wykąpać się. Następnie wróciliśmy do bazy na smaczny obiad. Wieczorem pojechaliśmy na koncert Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Po koncercie pomagaliśmy kombatantom wrócić do autokaru. Mogliśmy wtedy porozmawiać z nimi na osobności, wysłuchać historii sprzed 80 lat. W kolejnych dniach wracaliśmy już do Polski, zwiedzając po drodze takie miasta jak Asyż i Loreto.

Bycie częścią ponad 500 osobowej reprezentacji ZHR-u we Włoszech dało nam niesamowite poczucie służby i wspólnoty. Nigdy nie zapomnimy rozmów z kombatantami, a cały wyjazd dołączył już do kategorii „niepowtarzalnych”. 🇵🇱 🇮🇹

(wyw. Michał Combrzyński-Sitkiewicz, pwd. Jędrzej Rosłan)


Więcej zdjęć znajdziecie tutaj: https://drive.google.com/…/1-V2VBXNovRHD9jllLxdQUWEB45H

Strona wpisuZZ na uroczystościach w 80. rocznicę bitwy o Monte Cassino

Zlot hufca „Zawrat” – relacja

Zlot Hufca „Zawrat” – relacja
Leszno, 15-17 marca 2024 r.

W sobotę rano przybyliśmy do Leszna na Zlot Hufca „Zawrat”. Po rozlokowaniu się i przygotowaniu do gry, rozpoczęliśmy kilkugodzinną grę.

Faza 1 polegała na znalezieniu ukrytych kartek z zadaniami zaszyfrowanymi kodem QR oraz literkami. Oczywiście wykonaliśmy zadania i zapisaliśmy litery z kartek.
W fazie drugiej weszliśmy do Kampinosu i za pomocą mapy szukaliśmy kolejnych punktów m.in. rozkładanie 3-osobowego namiotu, samarytanka. Po wykonaniu wielu punktów udaliśmy się na obiad i odpoczęliśmy.
Faza 3 czyli czas na walkę z niemieckimi żołnierzami i odbicie zakładnika. Po doprowadzeniu zakładnika do bramy wejściowej każdy zastęp musiał odszyfrować kod, którym były literki z punktów z fazy 1.

Wieczorem rozpaliliśmy ognisko, przy którym świetnie się bawiliśmy, ale niestety przerwał nam deszcz. Na szczęście przenieśliśmy się do budynku obok szkoły i śpiewaliśmy piosenki.

W niedzielę zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy się. Potem ze wszystkimi naszymi rzeczami wyruszyliśmy do kościoła. Po mszy poszliśmy na plac obok przystanku autobusowego, na którym odbył się apel. Dowiedzieliśmy się kto został najlepszym zastępowym i jaki był najlepszy zastęp.

Podsumowując, zlot był pełen emocji i przygód. Mimo niesprzyjającej pogody, bawiłem się świetnie i zdobyłem wiele cennych doświadczeń. 

(mł. Artur K.)

Album ze zdjęciami: https://photos.app.goo.gl/yVTupM2so4HHHj2BA

Strona wpisuZlot hufca „Zawrat” – relacja

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VII

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VII
Głuchołazy, piątek 19 stycznia 2024 r.

Niestety dzisiaj nie obudził nas piękny głos oboźnego (Kacper zachorował, przyp. red.). Drużynowy odgwizdał pobudkę po 8:00, po której odbyła się rozgrzewka. Poszliśmy skonsumować przepyszne śniadanie, a po powrocie wraz z Jędrzejem w gronie zastępowych sprawdzaliśmy porządki.

Następnie przygotowaliśmy zajęcia na temat szyfrów dla przyszłych wywiadowców, oraz młodzików. Po jakże owocnym czasie udaliśmy się na codzienny apel. Następnie, głodni przeszliśmy zjeść smakowity obiad, który posilił nas na dalszą część dnia.

Po LB odbył się Kinderbal, na którym każdy zastęp przedstawił inspirującą scenkę (na temat „Kadra – youtube viral”). W trakcie festiwalu wraz z innymi zastępowymi udaliśmy się na grę zuchów, która polegała na podejściu hrabiego.

Po zakończeniu gry zjedliśmy przepyszną kolację. Na zakończenie dnia odśpiewaliśmy modlitwę oraz bratniaka i położyliśmy w łóżkach, by przespać ostatnią noc na zimowisku.

Według mnie dzień był bardzo udany i dowiedziałem się, jak wygląda gra zuchów.

wyw. Mikołaj Kamiński, „Żmije”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ VII

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VI

Zimowisko 2024 – DZIEŃ VII
Głuchołazy, czwartek 18 stycznia 2024 r.

W przeciwieństwie do innych dni, nie zostaliśmy podniesieni na nogi przez oboźnego, lecz do pokoju przyszedł drużynowy. Jak już wiedzieliśmy z wczorajszej rady ZZ, czekała nas wyprawa w góry właśnie w gronie zastępowych.

Po zrobieniu kanapek, udaliśmy się do podnóża Biskupiej Kopy, na którą mieliśmy wejść. Podróż zajęła nam ok. 5 godzin, gdyż zacząwszy się wspinać chwilę przed 9, z powrotem byliśmy na 14 na obiad.

Sama góra mierzy 891 m.n.p.m. i choć nie należy do tych trudnych, to stanowiła lekkie wyzwanie. (Jest to szczyt gór Opawskich i w tamtym czasie był mocno oblodzony, przyp. red.).

Po pożywnym obiedzie odpoczęliśmy godzinę, po czym zastępowi dostali informację, iż za chwilę czeka nas bieg na krajki, połączony z próbnym biegiem na wywiadowcę. Niefortunnie rozpętała się wtedy śnieżyca, która znacznie i skutecznie utrudniła nam (punktowym) zarówno stanie na punktach, jak i mocno wyczerpało i zdezorientowało samych biegnących.

Kiedy po kolacji wróciliśmy do pokoi, należało zrobić ukochane porządki i przebrać się w mundury, by pół godziny później zacząć kominek. Sam dzień stanowił swego rodzaju odstępstwo od zimowiskowej codzienności i stanowił pewnego rodzaju odpoczynek.

wyw. Jan Przewoźniak, patrol „Janki”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ VI

Zimowisko 2024 – DZIEŃ V

Zimowisko 2024 – DZIEŃ V
Głuchołazy, 17 stycznia 2024 r.

Nasz dzień zaczął się bardzo przyjemnie, ponieważ dopiero o 8:30. Krótko po wstaniu udaliśmy się na szybką poranną rozgrzewkę, na której mogliśmy się rozciągnąć po wysiłkach z dnia poprzedniego. Następnie przeszliśmy na śniadanie, na którym ku naszej radości mogliśmy zjeść smakowite płatki z mlekiem oraz kanapki. Po tym smakowitym przystanku wróciliśmy do pokoi w oczekiwaniu na grę. Te jednak nie trwały długo, bo niecałe 15 minut, chociaż dla mnie to było jak wieczność.

Pierwsza grą okazała się być gra „Janków” z terenoznawstwa. Wiadomość ta była dla mnie dobra, ponieważ jest to jedna z rzeczy, które lubię. Gra składała się z 4 punktów. Pierwszy był z węzłów i poszedł nam bez większego problemu. Następnie udaliśmy się do informatora, który potrzebował pomocy z obliczeniem wysokości drzewa. Po tym zadaniu poszliśmy do kolejnego punktowego nad rzeką, którą musieliśmy następnie zmierzyć. Zadanie to nie sprawiło problemu zarówno mi jak i reszcie zastępu.

Potem udaliśmy się na ostatni punkt, którym było układanie ogniska. Tam ostatni z informatorów przekazał nam informacje na temat umiejscowienia finału gry. Finał okazał się być klepą, w której udało nam się zdominować resztę zastępów.

Po tej wyczerpującej rozrywce wróciliśmy na obiad, który zjedliśmy ze smakiem. Po nim czekała nas 1 godzina i 10 minut LB. Ja podobnie jak reszta chłopaków z zastępu spędziłem je na śnie.

Po tej cudownej drzemce była gra „Żmij” z samarytanki. Z entuzjazmem na twarzy wyszliśmy z ośrodka w poszukiwaniu punktu. Zarówno ja jak i reszta chłopaków nie mogliśmy znaleźć pierwszego punktu. Ale po długich poszukiwaniach udało nam się znaleźć punktowego, który wypytał nas o historię Szesnastki i Eskadry. Następnie udaliśmy się do pilota, który miał chorobą Alzheimera, któremu musieliśmy przypomnieć historię naszego patrona, czyli Stanisława Skalskiego. Po tej wyczerpującej lekcji historii poszliśmy na ulicę obok pomóc pewnemu elektrykowi, który poraził się i doznał udaru mózgu. Dzięki temu, że od zawsze lubiłem samarytankę, ten punkt nie stanowił dla mnie większych problemów.

Następnie, po długiej i męczącej wędrówce udaliśmy się do Kacpra, koło którego wybuchła bomba. Po pomocy spalonemu mieliśmy pomóc zamarzającemu Mikołajowi, z którym wróciliśmy do ośrodka, aby go podejść. Niestety z uwagi na czas, nie było to możliwe, co było dla mnie smutną wiadomością, gdyż uwielbiam podchodzić.

Po tym poszliśmy na pyszną kolację, kominek i pod ciepłą kołdrę.

wyw. Konstanty Chmielewski, „Gronostaje”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ V

Zimowisko 2024 – DZIEŃ IV

Zimowisko 2024 – DZIEŃ IV
Głuchołazy, wtorek 16 stycznia 2024 r.

Tego dnia oboźny obudził nas po 7:00. Pierwsze co zrobiliśmy to udaliśmy się na wyczerpującą rozgrzewkę. Następnie odbyło się smakowite śniadanie oraz krótki apel. Po powrocie do ośrodka Kapi poinformował nas, że odbędzie się gra integracyjna.

Drużynowi wybrali 6-osobowe patrole. Wraz z innymi harcerzami wyruszyliśmy w drogę. Wykonaliśmy 5 dosyć łatwych zadań. (Do gry dołączyły się harcerki z lokalnego środowiska ZHR Głuchołazy, przyp. red.). Na wielki finał gry wszyscy udaliśmy się na zaśnieżoną polanę w lesie. Musieliśmy mini-fort, w którym przetrzymywaliśmy zdobyte lagi i proporce od innych patroli gra była intensywna, ale ciekawa. Po zakończeniu ostatniej i najważniejszej rundy okazało się, że mój patrol miał najwięcej lag i proporców.

Wróciliśmy na teren ośrodka ,,Banderoza” i zjedliśmy całkiem niezły obiad. Kiedy wszyscy byli najedzeni, oboźny powiedział nam, że mamy półtorej godziny LB.

Wszyscy odpoczęliśmy po grze i dowiedzieliśmy się o kolejnej. Miała być to gra ekonomiczna. W mojej opinii rozgrywka była bardzo ciekawa.

Na koniec dnia okazało się, że jestem trochę chory, ale próbowałem nie przejmować się tym za bardzo.

mł. Artur K., „Żmije”


Relacja 2:

Dzień zaczął się niewinnie, co zupełnie nie odwzorowywało późniejszych pozytywnych zaskoczeń i wrażeń. Wstaliśmy wcześnie, o godzinie 7:30, gdyż musieliśmy w pełni wykorzystać.

Rano czekały nas apel drużyny, który chociaż zagadkowo, to zarysował nam plan dwóch gier na dzień. Po śniadaniu najedzeni i gotowi na nadchodzące wydarzenia wyruszyliśmy na pierwszą grę, którą okazała się trwająca około 2 godzin gra integracyjna, w której udział brały wszystkie drużyny harcerzy w naszym hufcu „Zawrat” (do gry dołączyły się harcerki z lokalnego środowiska ZHR Głuchołazy, przyp. red.). Sprawdzała ona nasze umiejętności poruszania się z mapą, gdyż opierała się głównie na współpracy. Przeciągnęła się jednak i po wielu godzinach biegania po majestatycznych głuchołaskich ulicach, zmordowani dotarliśmy na obiad.

Po nim jednak kadra zwróciła nam odpoczynek z nawiązką. Zostaliśmy bowiem hojnie obdarowani dwoma godzinami LB, które okazało się niezwykle regenerujące. Jednakże ze względu na długi czas trwania poobiedniej przerwy, plany co do drugiej gry nieco się zmieniły.

Nasza kochana kadra przygotowała nieco inną, od dobrze nam znanych, wersję gry ekonomicznej. Miała ona miejsce w ośrodku z uwagi na złe samopoczucie niektórych osób. Po grze, niestety widmo choroby ziściło się, ponieważ epidemia przerzedziła nieco nasze szeregi. Po sycącej i pysznej kolacji, udaliśmy się na kominek w choć niezbyt licznym, to jednak składzie drużyny. Gdy kilkadziesiąt minut później kładłem się spać, bolały mnie wszystkie mięśnie w ciele. Pomimo tego, iż dzień ten wyraźnie nas wyczerpał, pozostawił po sobie nowe doświadczenia, myśli, czy odczucia.

wyw. Jan Przewoźniak, patrol „Janki”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ IV

Zimowisko 2024 – DZIEŃ III

Zimowisko 2024 – DZIEŃ III
Głuchołazy, poniedziałek 15 stycznia 2024 r.

Trzeciego dnia zimowiska odbyły się zwiady, z których relację z zastępu „Żmije” znajdziecie poniżej. Po południu natomiast miejsce miała gra ekonomiczna „Gronostajów”, a wieczorem, po kolacji – kominek drużyny, przyp. red.

Po otworzeniu koperty znaleźliśmy kilka ciekawych zadań. Stwierdziliśmy, że nie musimy się spieszyć, ponieważ mieliśmy sporo czasu.

W pierwszej kolejności postawiliśmy znicz pod pomnikiem Bohaterów Walk o Wolność Rzeczypospolitej. Następnie udaliśmy się do punktu informacji turystycznej, gdzie dowiedzieliśmy się o przysmakach w tym regionie. Były to: kluski śląskie, rolada z modrą kapustą i gołąbki z kaszą gryczaną! Miły pan bardzo chętnie odpowiedział na pytanie.

Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że usiądziemy sobie na starym rynku. Spojrzeliśmy na kartkę z zadaniami. Okazało się, że musimy napisać piosenkę o naszej kadrze. W mojej opinii wyszła bardzo dobrze.

Kolejnym zadaniem było nakarmienie kotka (którym był nasz zastępowy Mikołaj, ponieważ idealnie się nadawał do tej roli – dostał Milky Way’a) oraz zjazd na sankach (kupiliśmy za dychę w Intermarche). Wszystko nam się udało.

Zwiady mi się podobały, bawiłem się świetnie. Cieszę się, że udało się nam wykonać wszystkie zadania.

mł. Artur K., „Żmije”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ III

Zimowisko 2024 – DZIEŃ II

Zimowisko 2024 – DZIEŃ II
Głuchołazy, niedziela 14 stycznia 2024 r.

Po wielu godzinach błogiego snu do naszych uszu wdarł się przeciągły odgłos gwizdka oraz melodyjny głos należący do oboźnego, obwieszczający nam, iż sen właśnie się zakończył i pora wstawać.

Gdy obudziwszy i ubrawszy się, szliśmy na śniadanie o godzinie 9:00 napełniał nas optymizm. Wiedzieliśmy, że nie ma nic lepszego niż zimowisko harcerskie. Po śniadaniu z uwagi na to, iż była niedziela, udaliśmy się do kościoła (św. Wawrzyńca, najstarszego w Głuchołazach, przyp. red.). Po jakże kształcącej i wartościowej mszy na pięknym rynku Głuchołaz rozpoczął się apel zgrupowania otwierający zimowisko.

Następnie tuż po kilkuminutowym powrocie do ośrodka zostaliśmy uprzejmie poinformowani o niemożności rozebrania się z mundurów, z uwagi na zaplanowany apel, tym razem drużyny. Na szczęście mundur odznaczają się iście szlachecką wygodą. Na apelu została między innymi otwarta punktacja zimowiska. Gdy kilkadziesiąt minut później o godzinie 14:00 wśród smakowitych woni spożywaliśmy w spokoju posiłek, gotowi byliśmy na dalszą część dnia.

Ta natomiast okazała się niesamowicie owocna, bo zapoznaliśmy się z otaczającym nas terenem podczas gry (zwanej INO, przyp. red.), trwającej około 2,5 godziny, od 16 do 18:30. Po grze nadeszła kolacja, a po niej kominek drużyny. Od snu dzieliła nas jeszcze tylko krótka rada ZZ, która zakończyła się o 22:20.

Cały dzień uważam za udany oraz oczekuję następnych.

wyw. Jan Przewoźniak, patrol „Janki”

Strona wpisuZimowisko 2024 – DZIEŃ II